Wrota Gryfina
kultura i historia
 
Strona główna » Gryfińskie legendy » Gorejąca czapka
Gorejąca czapka


Pewnego razu żył w okolicy Gryfina pewien zarządca, który był bardzo bogaty.
Jego zboża na polach zawsze rodziły najlepiej, jego stada pomnażały się z roku na rok. W końcu najął on do pracy owczarza, któremu puścił w pacht na jego własną odpowiedzialność wszystkie stada owiec. Od tej chwili owce zaczęły marnieć. Nie było dnia, żeby któreś z pięknych zwierząt nie zdechło.
Owczarz musiał się wypłacać ciężkimi pieniędzmi, tak że wkrótce był tak biedny, że w domu nawet suchego chleba mu nie stało. Wtedy bogaty zarządca umarł.
W tym czasie poszedł owczarz do lasu, aby znaleźć trochę suchego drewna na rozpałkę i ochronić przed zimnem siebie i swoje dzieci.
W krzakach ni stąd, ni z owąd znalazł stryczek. Pomyślał o swojej wielkiej nędzy, popadł w wielkie zwątpienie i postanowił się na tym stryczku powiesić.
Nagle podszedł do niego mały człowieczek, który powiedział mu, aby odstąpił od swych zamiarów i poszedł razem z nim do piekła. Owczarz był zadowolony z propozycji, a mały człowieczek zawiódł go do mieszkania Złego. Tu zobaczył on samych płonących ludzi, którzy tkwili pośród najgorętszych płomieni.
Wśród nich rozpoznał on także swojego zmarłego pana zarządcę. Ten gorzał okropnie, a kiedy zauważył owczarza zawołał do niego: "Pozdrów ode mnie moją żonę!" "Chętnie, ale ona mi nie uwierzy, jeśli nie przyniosę ze sobą jakiegoś znaku od ciebie", odpowiedział owczarz. Wtedy zarządca rzucił mu swoją płonącą czapkę, która, jak tylko owczarz ją uchwycił, przestała płonąć.
Zarządca powiedział: "Czapkę pokaż tylko mojej żonie, powiedz jej, że twoje szkody za zdechłe owce mają zostać wyrównane". Po tych słowach owczarz wyszedł z małym człowieczkiem z powrotem na powierzchnię, ten odprowadził go do domu i dał mu na drogę jedną radę: "Nie zatrzymuj czapki, ona powinna być tam, gdzie jest zarządca". Następnego ranka poszedł owczarz do swojej pani, przekazał jej pozdrowienia od jej męża i podarował czapkę, aby otrzymać odszkodowanie za opłacone przez siebie zdechłe owce. Kobieta zatrzymała czapkę, ale od tej pory wszyscy domownicy utracili swój spokój i swoje szczęście. Kazała zawołać owczarza i poprosiła go, aby zabrał czapkę z powrotem. Ten oczywiście nie chciał tego zrobić i dopiero gdy ofiarowała mu sześć tysięcy talarów dał się przebłagać i zabrał pieniądze i czapkę.
Jednak jak tylko dotarł z tym do domu, z miejsca niebezpiecznie zachorował. Aby wyzdrowieć wysłał czapkę i pieniądze z powrotem do domu zarządcy.
Wdowa także nie miała zamiaru zatrzymać czapki w domu i kazała zamurować ją w murze wiejskiego kościoła. Tam czapka pozostała do dnia dzisiejszego.



Urlich Jahn, "Volkssagen aus Pommern und Rügen", Stettin 1886
Tłum: Marian Anklewicz


 


© Urząd Miasta i Gminy w Gryfinie | Redakcja
Wrota Gryfina są częścią projektu współfinasowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego pn. "eGryfino I - wdrożenie rozwiązań społeczeństwa informacyjnego w Gminie Gryfino"

www.icor.pl