Wrota Gryfina
kultura i historia
 
Strona główna » Gryfińskie legendy » Legenda o potworze z Bramy Bań..
Legenda o potworze z Bramy Bańskiej*


Dawno, dawno temu, przed wieluset laty w Bramie Bańskiej mieszkał dowódca straży.
Był to bardzo silny, odważny i czujny człowiek. Do pomocy miał wielkiego, równie czujnego psa, razem z którym dwa razy dziennie obchodził mury miejskie doglądając posterunków. Dowódcy i jego rodzinie żyło się nieźle, w miarę spokojnie, mieszkańcy miasta wdzięczni za jego pracę nie szczędzili mu grosza.
Aż pewnej nocy głośne szczekanie psa obudziło strażnika i jego rodzinę. Pies ujadał tak głośno i tak nerwowo, jak nigdy dotąd. Rozbudzeni mieszkańcy bramy miejskiej wyjrzeli przez okna i ich oczom ukazał się przerażający widok. Przed bramą stał straszliwy potwór, przypominający swym wyglądem olbrzymiego jaszczura, któremu ze starości odpadały całe płaty skóry.
Z rozwartego, zębatego pyska ciekła ślina i wydobywał się okropny fetor.
- Jestem głodny - zaryczał - będziesz mnie karmił strażniku, albo pożrę ciebie i całą twoją rodzinę. Potem zeżrę całe to nędzne miasteczko.
Dowódca straży nie był człowiekiem strachliwym.
- Zgoda, będę cię karmił potworze, wejdź, proszę, do miasta, zaraz otworzę ci bramę.
To mówiąc podniósł ciężką, drewnianą, okutą żelaznymi sztabami kratę i potwór pochylając łeb wsunął go w czeluść bramy. W tym momencie strażnik jednym cięciem długiego i ciężkiego miecza odciął łeb potwora od reszty tułowia. Na wszystkie strony trysnęła brudna, ciemna, paskudna smocza krew. Niesamowity smród wypełnił całą okolicę, był tak okropny, że rodzina strażnika uciekła na drugi koniec miasta. Ale to nie pomogło.
Fetor panował już w całym Gryfinie. Ludzie zaczęli uciekać z miasta do okolicznych wiosek, a przez Bramę Bańską długo jeszcze nikt nie chciał przechodzić. Strażnik z rodziną, do których nikt się nie zbliżał, tak bowiem przesiąkli smoczym smrodem, wyjechał w nieznane. Brama Bańska pomimo wszelakich zabiegów mycia, odkadzania i wypalania, wydzielała wciąż wstrętny, trupi zapach.
Mijały dziesiątki i setki lat. Miasto przeżywało różne koleje losu, ludzie rodzili się, mieszkali w nim i umierali. Tylko w Bramie Bańskiej nikt już nigdy nie zamieszkał.
I choć za dnia nie czuje się wokół miejskiej bramy czegoś podejrzanego, to nie próbujcie spędzać w niej nocy. Starzy ludzie opowiadali, że jeszcze sto lat temu trafił się śmiałek, który chciał kupić bramę na swoje mieszkanie.
Już po pierwszej nocy znaleziono go martwego, zbryzganego brudną, paskudną mazią i straszliwie śmierdzącego. Czym prędzej pochowano go za przydrożnym krzyżem. Od tej pory rada miejska nie ma szans na pozbycie się tej budowli. Nikt jej nie kupi, nikt jej nie chce...


Marian Anklewicz, w: "Siedem Dni Gryfina" nr 25 z 20.07.2000r.
- * jest to parafraza oryginalnej gadki o smoku czy diable w Bramie Bańskiej, nawiązująca do historycznie potwierdzonej zarazy, tzw. "morowego powietrza" nawiedzającego w przeszłości Gryfino, oraz do faktu braku zainteresowania obiektem ze strony potencjalnych inwestorów.



 


© Urząd Miasta i Gminy w Gryfinie | Redakcja
Wrota Gryfina są częścią projektu współfinasowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego pn. "eGryfino I - wdrożenie rozwiązań społeczeństwa informacyjnego w Gminie Gryfino"

www.icor.pl